SUBIEKTYWNIE: 22 radomskie letniaki

Rok temu, jeszcze na bloga, wrzuciłem swoją subiektywną listę radomskich letniaczków, których mega przyjemnie słucha się przy takiej pogodzie, jaką aktualnie mamy za oknem. Znajdziecie tu zarówno radomskich weteranów jak: Kotzi, Wola, Pod Prąd czy GDZ, jak i młodsze pokolenie np.: Pajac, Ernix, Absolut. Są tu znani nie tylko w Radomiu: KęKę, BoKoTy czy Banda, ale też niedoceniani nawet w naszym mieście: Żołnierz, Emikae czy Ster. Mam nadzieję, że ta lista będzie śmigać na każdym radomskim osiedlu!

1.Pod Prąd „CHWDZ”

To był pierwszy numer który przyszedł mi do głowy na hasło „radomski letniak”. Zabawny, ale nie śmieszny, numer pełen humorystycznych wersów w stylu „Nie noszę już jakichś pierdolonych w dupę kurtek / spaliłem, podarłem na i rzuciłem za burtę”. Nie mówiąc już o klasycznym w opór refrenie zaczynającym się od rozwinięcia oczywistego skrótu tytułowego. „Jeden mówi, że się poci, ej ja się wędzę!”, czyli tak, jak kilka ostatnich dni. Piwko dla ochłody i jedziemy dalej…

2. Kubi „Nic mi dzisiaj nie potrzeba”
Wrzucasz ten numer na odsłuch gdy siedzisz nad wodą, z której właśnie wyłania się seksowna kobieta, a pod ręką masz idealnie schłodzone piwo. Nie ma opcji żebyś pod nosem nie nucił klasycznego już tekstu zespołu Golden Life, który tutaj został wykorzystany jako mega prosty, ale jakże świetnie pasujący i nienachalny, refren.

3. BoKoTy „Pełen lajt”

Numer z pierwszej legalnej płyty ekipy BoKoTy „Nie trzeba mnie namawiać” wydanej nakładem radomskiej wytwórni Mamy Charakter Records. Na płycie o takiej charakterystyce, czyli mocno imprezowej, naładowanej potencjalnymi hitami, a w dodatku wydanej w przededniu wakacji, nie mogło zabraknąć letniaczka. Bit co prawda nie jest funkowy, a raczej elektroniczny, ale zwrotki i świetna damska część refrenu dają nam już mega wakacyjny numer. Gdyby nie totalnie nieudane wykorzystanie autotune’a dostalibyśmy idealny numer na tę część roku.
4. Ster „Letni czas” feat. Ceigrek
Obecność numeru Stera z puszczonej w 2006 roku płyty „Enklawa” może dziwić na tej liście na pierwszy rzut oka. Część z was pewnie się zastanawia „kto to kurwa jest Ster?”. Wystarczy jednak odpalić „Letni czas” gdy za oknem patelnia, by docenić ten numer. Nie uświadczymy tu co prawda wyjebanego w kosmos skillu, nie od tego jest Jacek. Znajdziemy jednak fajny oldschoolowy klimat i uniwersalne wersy, których słuchać można zarówno w mieście, jak i na wsi. Zarówno nad morzem, jak i w górach czy na Mazurach. Warto przypomnieć sobie, jak to kiedyś brzmiało i jak niektóre numery się nie starzeją. 
5. KęKę „Fajnie”
„Kończę materiał i się cieszę jak dzieciak!” – kilka tygodni temu uczniowie kończący rok szkolny mogli ten wers przewinąć w delikatnie zmienionej wersji „Kończę szkołę/studia i się cieszę jak dzieciak!”. Ten numer jest bardzo podobny do „Trasa (brakaka)”. Też dostajemy wersy o tym jak Kędziorowi mijają dni od kiedy został pełnoetatowym raperem, a z latem i wakacjami „Fajnie” łączy świetny bit MilionBeatsa, tytuł i dosłownie jeden wers, w którym raper wspomina o plaży. Wychodzi na to, że ma on patent na pisanie nieoczywistych letniaków.
6. Bezinteresownie „Bez pomysłu”
„Zupełnie w wolnym stylu dzisiaj ruszam / pozornie bez pomysłu, ale z czasem wpadnie coś / w ręce dzierżę owoc w szkle / łaskawy Polmos, sponsor imprezy tej” – ile razy w ciągu dwóch letnich miesięcy mamy takie myśli i nastawienie? Zero stresu, pusta głowa, alkohol i znajomi. Od tego zaczynają się najczęściej najlepsze wakacyjne chwile. Po co planować? Są wakacje, niech będzie co być ma!
7. Emikae „Żaden letniak”
Jeśli to jest żaden letniak, to…ja już nie wiem co nim jest. Bardzo fajnie, leniwie przewinięte zwrotki o tym, jak topi się asfalt od lejącego się z nieba żaru. Bardzo fajnie wplecione followupy i nawiązania do albumu „A long hot summer” czy rapera Guilty Simpsona, a nawet do znanego chyba wszystkim filmiku „Jestem hardcorem”, który parę lat temu był konkretnym viralem. Jak połączył to wszystko Majk, sprawdźcie sami.
8. Pajac Turas Wola „Przechill”
Wspólny numer trójki radomskich raperów najlepiej opisuje słowo tytułowe – „Przechill”. Cóż to jest za bit – robi robotę przeokrutną! Bardzo fajnie przewinięta zwrotka i refren przez Turasa (choć jego prędkość może sprawić wrażenie, że go to męczy, a przecież numer miał być chilloutowy – to jednak tylko wrażenie). Wersy Woli „Wciąż się cieszę jak dziecko #wakacje / mimo, że co dzień rano mam pracę” trafiają jak Bullseye, do tych, którzy już dawno zapomnieli jak to jest mieć pełne 2 miesiące laby w lato. Pajac też dobrze się odnalazł w tej konwencji, dzięki czemu numer nie męczy – co w przypadku letniaka byłoby grzechem niewybaczalnym.
9. GDZ „Dobre rzeczy”
Przylgnęła do Seby łatka smutnego rapera, której przy okazji recenzji „Rozpoznania” uległem i ja. Są jednak w jego dyskografii numery jak najbardziej pozytywne i nijak nie dające się określić mianem „smutnych”. Zdecydowanie należą do nich „Dobre rzeczy” na bicie PTK. Przykład trueschoolowego letniaka, o którym nie da się powiedzieć złego słowa. Jest tu wszystko: idealny bit, świetny tekst + niezaprzeczalny skill, letni klimat. Dla mnie numer baardzo bliski okreśelnia go mianem numeru idealnego.

10. Kotzi Aurell „Nadmorski chill”

Pamiętasz to?! Jak można nie pamiętać o tym mega laidbackowym numerze, zwłaszcza w kontekście listy radomskich letniaków? Opór wakacyjne zwrotki Kotziego, który przytacza kilka anegdot z jednego z nadmorskich wojaży, które odbył ze znajomymi. Słuchasz, zamykasz oczy i momentalnie znajdujesz się na plaży w Sopocie, na Helu, w Mielnie czy innym wakacyjnym kurorcie. I powiedz mi człowieku „czego potrzeba więcej prócz beztroskich chwil?” Aurell w refrenie może delikatnie drażnić akcentowaniem niektórych słów, ale koniec końców brzmi on (refren) całkiem przyjemnie.
11. Absolut „Jutro będzie nasze” (+DJ Pataj)(prod. Tootal)
Dowód na to, że idealnym numerem na lato może być kawałek braggowy. Absolut co prawda nie przesadza tu z tą konwencją (na szczęście!), ale jest ona mocno wyczuwalna. W połączeniu z bardzo wakacyjnym bitem, i chyba przede wszystkim samplami użytymi przez Tootala, daje to bardzo ciekawy i wbrew pozorom dość chilloutowy numer.
12. Ernix „Co tam?”
Zastanawiam się co płynie tu bardziej leniwie: gfunkowy bit, którego nie powstydziłby się ani Beiz ani 2cztery7, czy może jednak nawijający pod niego Ernix? Damn! Sztos jak stąd do Kaliforni!
13. KęKę „Trasa (brakaka)”
Nie jest to standardowy letni numer. Kę nie nawija tu przecież o wakacjach czy lejącym się po plecach pocie. „Trasa (brakaka)” to numer o życiu rapera – ciągłym byciu w trasie z całym dobrodziejstwem inwentarza: setką godzin w samochodzie, groupies czy żywiołowymi reakcjami fanów. Kilka wersów o, legendarnym już, podpisaniu kontraktu z PROSTO. i swoim podejściu do rapu. Czemu więc ten numer się tu znalazł? Bit, refren. Można inaczej? Ano można!
14. Wola „Na fali” feat. Boro
„Na fali” to zdecydowanie jeden z lepszych numerów na mocno średniej EPce Woli „Marnotrawny syn gry”, która była pierwszym materiałem sygnowanym logo pierwszej radomskiej wytwórni Mamy Charakter Records. W wytwórni też chyba nie uznali, że tym materiałem mogą zawojować rynek bo ukazała się ona jedynie na youtube (nie było nawet darmowego downloadu materiału!), a jej promocja ograniczyła się do wrzucenia playlisty na fanpage związanej z wytwórnią raperów i nakręcenia jednego STREET VIDEO do jednej (!) zwrotki numeru „Punisher”. Trochę szkoda, bo możnaby nakręcić kozacki letni klip do „Na fali” z gościnnym udziałem Boro. Jak zamykam oczy słuchając tego numeru momentalnie przenoszę się na łódkę jak z klipu „Playas only” R. Kelly i Game’a. Czy trzeba lepszej rekomendacji dla wakacyjnego numeru? No chyba, że funkowy bit, ale ten też jest, więc o co chodzi?
15. Banda Unikat „My, wy oni”
Dlaczego? Wystarczy obejrzeć pełen słonecznych scen klip, który w połączeniu z bitem robi robotę. Oto jak wygląda letniak od strony asfaltu, pełen prawilnych, charakternych nawijek, niekoniecznie powiązanych z aktywnościami wakacyjnymi, i z wpadającym w ucho refrenem, który w „My, wy, oni” przewinął pojawiający się na tej liście po raz n-ty Kotzi. Warto też zwrócić uwagę na zwrotkę Tytuza, która w wersji teledyskowej się nie pojawia
16. Głuchy Telefon „Wypluwam aurę”
Wakacje to nie tylko pełne słońca dni. Zdarza się, że kilka kolejnych dni pada, i choć jest ciepło to za oknem dziwnie szaro. Wiele osób takie dni spędza w domu, oglądając filmy, grając w gry #TombRider czy słuchając muzyki. Właśnie ten ostatni sposób spędzania dołujących dni poleca Voltron rapujący w nieistniejącym już składzie Głuchy Telefon. Pełen funkowej mocy numer poprawi humor w deszczowe, letnie dni gdy nie ma jak poharatać w gałę czy spić piwka w plenerze.
17. Żołnierz „W mieście susz” feat. Ozim, DJ KA
Jest tak, jak rymuje Żołnierz „Wbijaj na działkę do nas, jak masz wakacje ziomal / szkoda, je marnować, odejdź od telewizora”! Taka pogoda, że najlepiej spędzać czas w plenerze. A ten numer idealnie nada się na tło do wielkomiejskich, ale i pozamiejskich aktywności okraszonych odpowiednią ilością schłodzonych procentów.
18. BoKoTy „Drumen”
Za każdym razem jak zaczyna się ten numer, odruchowo sięgam po telefon – bardzo długo to był mój dzwonek. Jednak sprawdza się ten numer idealnie również jako letni banger, w sam raz na imprezkę na plaży. Zdecydowanie jeden z najlepszych numerów jakie wyszły z logo BoKoTy i świetny letniaczek przy okazji. „Takiej siły nie da rady tutaj ukryć!”
19. Emikae i Młody „Dzień dobry”
Urlop, słońce, swoi ludzie wokół, jakiś grill i alko. To o takich dniach i chwilach nawijają w tym numerze bracia Miklewscy czyli Emikae i Młody. Leniwie sączący się w tle bit z bardzo pasującymi, do tej tematyki i opór chilloutowych nawijek chłopaków, clapami. A po urlopie pełnym takich dni „będę miał brak wczuty gdy w pracy z progu / zaczną strzelać z dupy i wycierać japy znowu”.
20. Ster/Elem „Poczuj ten wajb” feat. Sarniak
Kolejny numer Stera, tym razem z roku 2009. Tę różnicę w czasie słychać zarówno w nawijce Jacka, który zaliczył przez te 3 lata wyczuwalny i niepodlegający dyskusji progres, jak i w brzmieniu samego numeru – lepszy sprzęt, lepszy mix i master. Jedyne co się nie zmieniło to wyczucie Stera, oraz gościnnie pojawiającego się tu Sarniaka, do wakacyjnego klimatu.
21. KoKę „60 minut”
Kotzi i KęKę przedstawiają typowo miejskie historie, a dzięki hitowemu bitowi Tytuza najlepiej słucha się tego numeru właśnie teraz, gdy 5 minut szybszego chodu po miejskich bulwarach potrafi sprawić, że leje się z człowieka jak wodospad Niagara. Chapeau bas panowie.
22. Pajac „Miami” feat. Wola
Dla jednych Kalifornia, dla drugich Floryda i Miami są pierwszymi skojarzeniami z hasłem „letni klimat”. Pajac i Wola zdają się być zwolennikami tego drugiego stanu, a z Miami postanowili uczynić swojego rodzaju metaforę zajebiście spędzonego, letniego czasu. Spróbuj po odsłuchaniu tego numeru powiedzieć, że nie wybrałbyś się do tego kurortu znajdującego się nad Oceanem Atlantyckim! 
I na koniec playlista z każdym z powyższych numerów: