WYWIAD: 021 & Maka „Prace nad płytą trwały 2 lata”

021 maka parszywa 12
Z 021 i Maką spotkałem się 24. sierpnia w „Na fontannach”. Porozmawialiśmy między innymi o ich ostatniej płycie „Parszywa 12”, ale nie skupialiśmy się tylko i wyłącznie na tym temacie – wszak opowiedzieli oni o tym materiale w liner notes, które mogliście przeczytać na portalu. Ta rozmowa miała jedynie trochę uzupełnić informacje słuchaczy o „Parszywej 12”. Oprócz tego możecie dowiedzieć się, jak Karol i Oskar patrzą na różnice sprzętowe pomiędzy rokiem 2005 gdy zaczynali nagrywać, a rokiem obecnym. Przeczytacie też jakich polskich raperów słuchają obecnie i co myślą o patronatach. A i to nie wszystko. Zapraszam do przeczytania tej rozmowy!

Jędrzej: Nagrywacie już prawie 12 lat. Szmat czasu…
021: Zleciało, z projektu na projekt. Nawet tego nie zauważamy w sumie. Ja zacząłem w grudniu 2005, a Karol kilka miesięcy wcześniej.

Jędrzej: Z perspektywy tego czasu, jak myślicie, czy lepiej mieliście wy zaczynając w 2005 roku, czy może raperzy początkujący teraz w dobie tak powszechnego Internetu, porządnego sprzętu itp.?
021: Najlepiej to w ogóle mieli ci, którzy zaczynali na długo przed nami! A wiesz dlaczego? Teraz jest po prostu tego za dużo. Gdzie nie spojrzysz to widzisz „rapera”, który praktycznie bez żadnej samokrytyki wrzuca od razu w net byle nagrywkę. Kiedyś nie było takich możliwości sprzętowych, trudniej było gdzieś z tą muzyką dotrzeć, więc ludzie więcej czasu poświęcali na szlifowanie skilli. Z drugiej strony, to teraz są właśnie lepsze możliwości sprzętowe, więc nawet ten pierwszy kawałek danego rapera po prostu brzmi lepiej od strony technicznej…

Jędrzej: No właśnie, jak zaczynaliście, to nie było takich możliwości sprzętowych i nagrywaliście na jakichś zwykłych mikrofonach, bez szans na wejście do w miarę profesjonalnego studio czy oddania numerów do masteringu itp. Sami musieliście sobie wszystko ogarniać i dzięki temu znacznie poszerzyliście swoją wiedzę. Myślicie, że jakbyście zaczynali teraz, to też byście w ten sposób działali?
021: Tak jak mówisz, przez te 12 lat zebraliśmy bardzo dużo doświadczenia, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i o sprzęty…
Maka: Tak na dobrą sprawę, to nie musimy nigdzie naszych numerów wysyłać, bo sami ogarniamy miks i master. Pierwszy materiał, który oddaliśmy komuś innemu to była moja ostatnia solówka „Biali nie potrafią skakać”, gdzie miks i master robił TOMS.
021: Ale bardzo możliwe, że jakbyśmy zaczynali teraz, to właśnie tak byśmy robili – nagramy, a ktoś inny zrobi miks i master. Na lenia totalnie. Jakbyśmy od początku byli tak przyzwyczajeni, to moglibyśmy nie czuć potrzeby zgłębiania wiedzy odnośnie tego, jak to wszystko działa, jak się robi miks czy master. A my musieliśmy się tego nauczyć i to chyba dobrze. Aktualnie to w sumie ta metoda „na lenia” dotyczy nie tylko muzyki, ale wszystkiego dookoła. Np. jak się małolatowi zepsuje coś w rowerze, to idzie do rodziców żeby kupili nowy, zamiast powiedzieć ojcu by razem coś przy nim pomajstrowali. Zamiast naprawiać, czy stworzyć coś samemu, to idziemy po linii najmniejszego oporu i płacimy żeby dostać nowe, albo żeby ktoś zrobił daną rzecz za nas.
Maka: Ale jest też tego druga strona. Dzięki temu, że teraz tak łatwo można oddać komuś ścieżki do masteringu i miksu, to raper może skupić się tylko na swojej roli – nagrywaniu. Bo na przykład tak, jak ja miksuję nasze numery po kilkanaście razy (bo nagrywam swoje zwrotki w kilku wersjach)…
021: Jebany! Ja już nawet nie liczę ile było tych wersji! Tu ciszej, tu głośniej, tu jakaś modyfikacja głosu czy flow, tu niżej…A ja siedzę i się zastanawiam, co on tu kurwa znów zmienił?! A tu jakiś mały detal zmieniony…
Maka: Diabeł tkwi w szczegółach, a ja zwracam na to uwagę.

Jędrzej: Ale to w ogóle wpływa na wydłużenie czasu pracy nad całym materiałem. Teraz wyszła wasza płyta „Parszywa 12”, a kilka miesięcy wcześniej solo Maki „Biali nie potrafią skakać”. Ktoś mógłby pomyśleć, że nad materiałem 021/Maka pracowaliście około pół roku…
021: Tak naprawdę trwało to ok. 2 lat. Pamiętasz Karol jak spotkaliśmy się wtedy na Borkach? Ty wcześniej zapodałeś tytuł, a ja przyszedłem już z koncepcją. Siedzieliśmy przy piwku i tak sobie właśnie rozmawialiśmy, że można by to zrobić jako opowieść o życiu. Tytuł „Parszywa 12” skojarzył mi się z zegarem, a zegar to życie, przemijanie. Przygotowałem już podział na te rozdziały, które znalazły się na płycie, mieliśmy już większość bitów. Chcieliśmy opowiedzieć po kolei te etapy życia człowieka.

Jędrzej: Na waszych płytach zawsze macie po jednym solowym numerze. Nie mieliście teraz problemu z ustaleniem, kto zajmie się solowo, którym rozdziałem konceptu?
021: Nie, to jakoś wyszło naturalnie. Jakoś tak chyba przez te wszystkie lata nawiązała się między nami tak nić porozumienia. Nawet o tym nie rozmawialiśmy, Karol napisał „Kłamstwa”, a ja „Prawdę” i fajnie to wyszło, bo oba kawałki na trackliście są obok siebie i można je traktować jako jedną całość.

Jędrzej: „Parszywa 12” to album konceptualny, a stworzenie takiego nie jest łatwym zadaniem. Wy dodatkowo utrudniliście sobie to tym, że nie zaprosiliście żadnych gości, tym samym biorąc na siebie cały ciężar opowiedzenia historii. Wcześniej na waszych płytach goście się pojawiali, czy to Joteste, czy BCZ, czy jakieś wokalistki. Decyzja o braku gości była świadoma czy tak po prostu wyszło w praniu?
021: To nie było tak, że postanowiliśmy nikogo nie zapraszać. Na początku nawet się zastanowiliśmy kogo zaprosić, ale ostatecznie do nikogo nawet nie pisaliśmy w tym temacie.
Maka: Nagraliśmy swoje zwrotki i uznaliśmy, że materiał jest już pełny, że nie ma sensu nikogo zapraszać żeby był jakąś zapchajdziurą czy chwytem marketingowym. Po nagraniu kilku tracków jeszcze myśleliśmy, że gdzieś ktoś może się pojawi, ale po nagraniu całości nie było takiej potrzeby.

Jędrzej: Ja sobie jeszcze w trakcie słuchania myślałem, że może być to spowodowane tym, że ze wszystkich waszych materiałów, zarówno solówek, jak i wspólnych płyt…
Maka: Haha! Oskar miał jedną solówkę, pamiętam nawet okładkę…
021: O matko! Ona była chyba jakoś w 2007 roku. Miałem taki temat na samym początku swojej przygody z rapem. Mam nawet gdzieś na dysku ze 20 numerów z tamtych czasów, moje pierwsze kawałki. Ale to było wiesz na takiej zasadzie, że co nagrałem to myślałem „o! Ale to zajebiste” i wrzucałem gdzieś. A dzisiaj jak ich słucham, to myślę sobie jakie to było tragiczne. Kiedyś myślałem o solówce, ale teraz już nie. Ja jestem leniem…
Maka: Projekt jest jednak łatwiej ogarnąć. Możesz sobie napisać swoją zwrotkę i nagrać, a później już czekasz tylko na tą drugą osobę. A na solo musisz poświęcić więcej czasu, pracy i samoorganizacji. Ja przy nagrywaniu naszych wspólnych płyt to mam taki plan działania, że nagrywam swoją zwrotkę i wysyłam ją do Oskara, on to sprawdza i okazuje się, że pasuje to do jego wizji danego kawałka.
021: Nigdy sobie nawzajem nie ustalamy kto o czym ma pisać. Mamy na przykład kawałek „Zdrada” i nie zastanawialiśmy się kto ma opowiedzieć o jakim jej aspekcie. Jesteśmy już po tylu latach na tyle zgrani, że wiemy doskonale o tym, że mamy dwa różne spojrzenia i to się fajnie zgrywa w kawałkach. Jak mi Maka podsyła swoje zwrotki nagrane, to nie modyfikuję swoich pomysłów pod niego.

Jędrzej: W numerze „Kłamstwo” nawijasz Karol o tym, że obecnie patronat nic nie daje, bo media, których loga znajdują się na okładce totalnie olewają sprawę…
Maka: Oni zwyczajnie nie wywiązują się z tego, do czego się zobowiązali, gdy rozmawialiśmy o patronacie, wiesz czego oczekują oni, a czego my. Np. z Tobą to jest tak, że Ty ogarniasz to sam i może nie wrzucisz newsa od razu, ale jak już powiesz, że wrzucisz, to wiemy, że to zrobisz, a czy będzie to za trzy czy pięć dni to nie problem. Ale większość jest taka, że wysyłamy im info o premierze płyty czy klipu i cisza. Nagle po miesiącu się budzą i „o kurwa! No tak, my mamy nad Tobą patronat!”.

Jędrzej: Twoja ostatnia solówka „Biali nie potrafią skakać” była do kupienia na preorderze…
Maka: Tak, dogadałem się z nimi. Cena była tak naprawdę minimalna, ale wiesz, o to już mi nawet nie chodziło, żeby mieć z tego hajs jakiś tylko żeby ludzie mogli spokojnie materiał dostać w wersji fizycznej. Sporo osób się odezwało do mnie na maila, że chciałoby jeszcze kupić po jakimś czasie od premiery. Ja już płyt nie mam, bo sprzedałem wszystkie, które miałem, ale zawsze odpisywałem żeby na preorderze ten ktoś sprawdził. Dostawałem odpowiedź, że tam już nie ma, choć na stronie cały czas wyświetla się, że jest dostępna. Wychodzi więc na to, że cały nakład, który im przekazałem się wyprzedał.

Jędrzej: No to będą te fizyki „Parszywej 12”?
021: Ja dostałem takie pytanie od znajomego i bez żadnej konsultacji z Karolem powiedziałem mu, że jeszcze nie wiemy, ale postaramy się żeby były od przyszłego miesiąca, czyli od września, nie?
Maka: Nie no, wiesz chcemy to ogarnąć i ogarniemy, ale nie chcemy składać deklaracji, co do terminu. Dużo się ostatnio u nas działo, mój ślub, później podróż poślubna, później mój zabieg, Oskar też miał swoje tematy. Teraz już się wszystko uspokaja więc jest bliżej niż dalej.

Jędrzej: Wiem, że szykujecie klip do jednego z numerów. Zauważyliście na pewno, że w tych czasach zdecydowanie więcej odsłuchów mają kawałki, do których powstały teledyski. To tak, jak w tytule płyty Oddisee „People hear what they see”…
021: Oczywiście. Wiesz ktoś kliknie choćby z głupiej ciekawości „a zobaczę jak im to wyszło”. Na pewno będzie tak, że „Rodzina”, która jest już na youtube od miesiąca bez klipu, będzie miała w ciągu dwóch-trzech dni od ukazania klipu mniej odsłon niż wersja z teledyskiem. Ogólnie jest to chujowa sytuacja, że ludzie tak naprawdę nie słuchają muzyki, bo nawet jak jest klip to skupiają się na nim.
Maka: Czekamy teraz maksymalnie do dwóch tygodni na odzew od patronatów, do których pisaliśmy i puszczamy to. Wiesz, po wcześniejszych historiach z patronatami, o których już wspominaliśmy, nauczyliśmy się, że nie ma sensu czekać. Dajemy sobie określony termin, w którym czekamy na odpowiedzi, a jak po tym czasie ktoś nie odpowie to trudno. Działamy po swojemu, z tymi, którzy faktycznie chcą nas wesprzeć.

Jędrzej: Na koniec odbijmy całkiem od waszych materiałów, wolicie oldschool czy newschool?
Maka: Wydaje mi się że nie ma już takiego hajpu na newschool jak wcześniej, trochę już tego ludzie mają przesyt chyba. Widać to nawet w komentarzach na youtube pod tymi numerami, gdzie pojawiają się zdania „Dajcie mi trochę klasyki, bo to już mi się nudzi”. Dzisiaj nawet tuż przed wyjściem z domu słuchałem sobie chyba A$APa i Wiz Khalifę. Przesłuchałem jeden numer i mi się coś tam podobało, później przesłuchałem drugi i też spoko – wiesz coś mi się podobało, coś nie – ale skupiłem się na flow i w sumie brzmi to wszystko tak samo.

Jędrzej: W takim razie kogo teraz słuchacie?
Maka: Podoba mi się ostatnio to, co robi Janek z Asfaltu (Otsochodzi – przyp. Jędrzej). Nielegal najpierw i teraz pierwszy legal, bardzo mi to podchodzi. Niedawno też odkryłem Lajt i Tafel, też z Asfaltu, taki klasyczny boom-bapowy styl.
021: Meek-Oh-Why jak już przy Asfalcie jesteśmy, to też bardzo spoko, ale Otsochodzi jednak lepszy jak dla mnie. W ogóle ta wytwórnia robi coś innego niż wszystkie wytwórnie. Mają swoją drogę i konsekwentnie nią idą, co wychodzi im na dobre.
Maka: Ja jeszcze śledzę sobie to, co robi Sarius choć teraz jak poszedł w tę nową szkołę, to brakuje mi tych jego starszych, bardziej klasycznych numerów takich, jak na płycie „Blisko leży obraz końca” z Epromem. Tam każdego numeru słucham od początku do końca, a ciężko jest o taką płytę żeby bez skippowania słuchać.
021: Sarius jak najbardziej. Ten projekt z W.E.N.A. też bardzo spoko. Mieszane uczucia mam z kolei do młodego Warszawiaka (Taco Hemingway – przy. Jędrzej). Dużo ludzi go proposuje, wielu go słucha. Rok temu wydał tę swoją pierwszą płytę, ale ona do mnie nie trafiła. Tam jakiś numer mi podpasował, ale nie na tyle żebym się gościem nie wiadomo jak jarał. Ostatnio wypuścił też Epkę, ale nawet nie przesłuchałem. Jego głos mnie męczy, flow mnie męczy – nie rozumiem skąd taki hajp na niego. Choć teksty ma niezłe. Czyli jest jednak z Asfaltu coś, co mi nie podchodzi.

Jędrzej: Ale ten duet Lajt i Tafel muszę sobie sprawdzić w takim razie…
Maka: Tak, jak mówiłem, boom-bapowe brzmienie, a zalatuje taką świeżyzną, że nie wiem. Nawet dzisiaj nowy klip oglądałem, „Jaskiniowcy” chyba…jakoś tak.