RECENZJA: Maka/021 „Parszywa 12”

021 maka parszywa 12
Są w Radomiu raperzy, którzy pomimo naprawdę dobrych skilli i mniejszego lub większego, ale stałego progresu, nie są w stanie przyciągnąć do siebie większej liczby słuchaczy. Grają koncerty, pojawiają się gościnnie na innych projektach, wydają regularnie kolejne materiały, kręcą niezłe klipy i nie schodzą poniżej pewnego, dobrego poziomu. I robią to wszystko z zajawki, ładując w tę zabawę, bo przecież nie karierę, swoje ciężko zarobione pieniądze. Wszak „rozwój kosztuje, to nie sklep wolnocłowy” #NicZaFriko. Ku zaskoczeniu wielu osób, nie zawsze są to młodzi MCs, którzy tak naprawdę wciąż są na początku swojej przygody z majkiem, ale raperzy obecni na scenie ponad dekadę! Jak chociażby duet 021&Maka, który w lipcu wydał kolejną płytę, zatytułowaną „Parszywa 12”.

Sam tytuł jest dosyć znamienny i ważny w kontekście zarówno samego albumu, jak i całego czasu, jaki Karol i Oskar poświęcili już na rap. Dla Maki jest to 12. projekt, który tworzył w pojedynkę lub z kimś. Jest on również na scenie 12 lat, które nie dały ani jemu ani 021 takiego grona słuchaczy, na jakie liczy przecież każdy MC. Dodatkowo na płycie znalazło się 12 premierowych numerów, które dostały tytuły związane z konkretnymi etapami, emocjami, uczuciami z życia człowieka.
Przechodzimy więc od „Narodzin” przez „Przyjaźń”, „Miłość”, „Zdradę” aż do „Starości” i „Śmierci”. Patrząc po samych tytułach można śmiało stwierdzić, że tematyka albumu do lekkich i przyjemnych nie należy, choć i takie numery tu znajdziemy. W przewadze jednak dostajemy kawałki, w których 021 i Maka starają się dotknąć sedna danego, niełatwego tematu, oczywiście w odniesieniu do swojego życia, pozostawiając przy tym jednocześnie miejsce na utożsamienie się słuchacza z tymi historiami. Dzięki temu „Parszywa 12” zachowuje zdrowy balans między płytą introspektywną, a taką, którą może odnieść do swoich przeżyć.

Skoro jesteśmy już przy słuchaczach. Ta płyta nie spodoba się gimnazjalistom, których największym problemem jest to, że od pierwszego września znów muszą chodzić do szkoły. To nie jest też album dla licealistów, którzy czekają tylko na weekend i kolejny balet – okazję do najebki. Jest to płyta skierowana do osób, które są na etapie zakładania rodzin lub które już ją założyły. Tacy odbiorcy będą mogli ten materiał zrozumieć i się z nim utożsamić.
Muzycznie nie uświadczysz tu, drogi słuchaczu, orgii dźwięków. Bity nie sprawią, że opadnie Ci kopara, a Ty pomyślisz sobie „damn! To jest coś świeżego!”. Nie. Jeśli jednak nie wymagasz od każdej płyty innowacyjności i lubisz posłuchać po prostu niezłych bitów, to nie będziesz zawiedziony warstwą muzyczną.

„Parszywa 12” to album dla osób wchodzących w dorosłe życie. Nie mówię tu o przekroczeniu 18-tego roku życia, a o poważnym podejściu do życia. Zakładanie rodzin, zmiana priorytetów z imprez na zapewnienie najbliższym poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Zdecydowanie jest to najbardziej dojrzały materiał w dorobku 021 i Maki. Zarówno jako duetu, jak i każdego z nich indywidualnie. Czy jednak jest to album, który zapewni im należny street credit? Nie wydaje mi się. Jednak wciąż uważam, że bardzo dobrze iż „Parszywa 12” powstała. Ja doceniam i będę wracał.

7+/10

PLUSY:
– znów delikatny progres
– album dla trochę starszego i bardziej wymagającego odbiorcy
– „Rachunek sumienia”
– bity ogólnie

MINUSY:
– miejscami niewyraźne końcówki wersów
– jeśli już „Praca”, to ta od Lesuaffa
– brak gości, którzy trochę urozmaiciliby album